Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

 

 

To był nasz dziesiąty Odjazdowy Bibliotekarz!
Po raz pierwszy jechał z nami, na siodełku zaprzyjaźnionej z biblioteką Pani Agaty, nasz miś Edmund.
11 czerwca, punktualnie o 9:00 ruszyliśmy w drogę, najpierw rowerową do Gałowa, a stamtąd polną i leśną
do Kaźmierza.

Po drodze, za Emilianowem, gdy odpoczywaliśmy po trudach jazdy, wysłuchaliśmy opowieści o podaniach
i legendach związanych z kaźmierska okolicą. A było m.in. o jęczących słupach, księdzu bez głowy i upiornych psach. Wiadomości zaczerpnęliśmy z książki Łukasza Bernadego „Królewna na dnie studni. Podania, opowieści, baśnie i legendy ludowe powiatu szamotulskiego”.

Gdy dojechaliśmy do celu, czyli do siedziby kaźmierskiej biblioteki, powitały nas panie dyrektorki, nasza i tutejsza, i rozpoczął się piknik. W przylegającym do pałacu, w którym mieści się biblioteka, parku  zajadaliśmy się plackiem i kanapkami, a potem poszliśmy zwiedzać. A było co…

Najpierw zobaczyliśmy bibliotekę (trochę zazdrościłyśmy koleżankom z Kaźmierza nowej placówki – poprzednio biblioteka mieściła się w innym miejscu), a potem w tym samym budynku odwiedziliśmy izbę pamięci I i II wojny światowej. Obejrzeliśmy tam liczne, rozmaite mundury, modele samolotów, a na wielkim strychu wojskowe rekonstrukcje np. budki strażniczej czy szpitala wojskowego. Dla fanów wojskowości to była nie lada gratka.
Dla reszty – bardzo ciekawa wystawa.

Po powrocie do parku, gdzie biesiadowaliśmy, zaczęła się tradycyjna zabawa z quizami. Pierwszy konkurs polegał na zapamiętaniu wiadomości o kaźmierskich duchach, drugi o znajomości literatury, czyli… o duchach
w literaturze. Wszyscy dobrze się bawili, chociaż tylko część z uczestników odpowiedziała na wszystkie pytania
i tylko losowi szczęśliwcy otrzymali nagrody (książki i metalowa reklama rowerowa).
Na końcu odbyło się losowanie specjalnej nagrody wśród osób, które miały coś pomarańczowego w ubiorze.
W tym roku była to doniczka z motywem roweru, pomarańczowy kubek termiczny i takie też  rękawice do pracy w ogrodzie.
Nie zabrakło także gadżetów dla wszystkich. Wesołe worki i obroże dla piesków z logo powiatu, oraz szamotulskie kolorowanki ufundowała szamotulska Powiatowa Biblioteka Publiczna, a mapy, długopisy i smycze – Urząd Miasta i Gminy Szamotuły.

Powrotna droga prowadziła przez Przyborowo i Przyborówko. Tym razem większość czasu jechaliśmy (bez niespodzianek) gładką, asfaltową szosą. Krótko po czternastej byliśmy w Szamotułach.
Zrobiliśmy 26 km. Wszyscy (jak zapewniali) dobrze się bawili.
Cieszymy się z tego i już zapraszamy w przyszłym roku.