Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

Znajdź mapę – zabawa (z nagrodą!)
dla miłośników bajek i baśni.

Nagrodę – podświetlany globus zdobył Tomasz Stasiak, który prawidłowo wytypował wszystkie mapy!
GRATULUJEMY! 🙂

Codziennie, od 10 do 14 maja ukazywały się 3 mapy i historyjka.
Zadaniem dzieci (uczniów szkół podstawowych)
było dopasowanie historyjki do mapy.

Literkę (A, B lub C) na prawidłowej mapie należało dopasować do dnia, w którym ukazują się mapy.
np. poniedziałek – A,  wtorek – C, itd.
Całość (5 odpowiedzi) należało przesłać na adres mailowy:
czytelnia@biblioteka-szamotuly.pl z dopiskiem MAPY do 15 maja, godz. 23:59.

Prawidłowe rozwiązanie:
poniedziałek – B
wtorek – B
środa – C
czwartek – A
piątek – A


PRZECZYTAJ HISTORYJKĘ I WSKAŻ WŁAŚCIWĄ MAPĘ.

Poniedziałek

Dziewczyna, zwana Kopciuszkiem, posprzątała kuchnię, umyła wszystkie podłogi, i myśląc o księciu, którego poznała na balu, i którego tak szybko musiała pożegnać, udała się do swojego kąta, aby pomarzyć o szczęśliwym losie. Niestety, zła macocha zniweczyła plany Kopciuszka, wysyłając dziewczynę po nowe wstążki dla swoich córek, oczekiwały one bowiem, że nowe wstążki podkreślą ich urodę i książę wybierze jedną z nich na swoją żonę.
– Kopciuszku – powiedziała macocha –  tym razem nie kupuj wstążek w naszym wiejskim sklepiku.
Dziewczęta muszą mieć najlepsze ozdoby. Pójdziesz do miasta.
Zaraz za bramą miejską, skręcisz w prawo, miniesz piekarnię i sklep żelazny. Ta ulica prowadzi do kościoła,
ale ty przed kościołem skręcisz w lewo i pójdziesz prosto w kierunku ratusza. Ale! Przed ratuszem musisz skręcić w lewo, potem za zielarnią przejdziesz przez most, i jak zobaczysz pomnik naszego króla,
to za pomnikiem skręcisz w lewo i będzie sklep, w którym kupisz wstążki.

– Czy ja to wszystko zapamiętam – zamartwiał się Kopciuszek.
Ale nie dosyć, że dziewczyna doskonale odtworzyła macosze wskazówki, to jeszcze odkryła, że do sklepu
z wstążkami wiedzie dużo prostsza droga obok poczty królewskiej.
Tą drogą, wzdłuż miejskich plantów, marząc o księciu wróciła do domu.

 

 

 

 


Wtorek

Fragment „Lokomotywy” Juliana Tuwima

„Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata – o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym – same tuczone świnie,
W dziesiątym – kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.”

Czy zastanawialiście się dokąd dojedzie lokomotywa i co zdarzy się po drodze?
Przeczytajcie fragment naszego wyobrażenia o drodze lokomotywy.

(…)
Na trzeciej stacji wysiadły grubasy,
by zjeść warzywa zamiast kiełbasy.

Na czwartej stacji dwa stoły dębowe
wypakowano i włożono nowe.

Banany zabrano na piątej stacji
Bardzo potrzebne są do kolacji.

Na szóstej stacji nic się nie stało,
Bo stacja szósta jest stacją małą.

Na siódmej, wiadro wody od dróżnika żony
czekało na słonia, bo był spragniony.

Na ósmej stacji – nagle huk potężny,
O! To armatę wyciąga lud mężny.

Na dziewiątej zgubiono jedną skrzynię,
i pouciekały wszystkie świnie.

A tych stacji jest ze czterdzieści
I z każdej prawie są jakieś wieści.

Popuść więc swoje fantazji wodze.
I zobacz, co mogło zdarzyć się po drodze.


Środa

Znacie książki o Muminkach?
Napisała je Tove Jansson i od lat cieszą się nimi pokolenia dzieci (i dorosłych!) na całym świecie.
Jedną z kluczowych postaci w muminkowym życiu jest Włóczykij, który każde lato spędzał w Dolinie Muminków, a gdy tylko zbliżała się zima, zaczynał swoją wielką wędrówkę na południe.
Czy tak mogła wyglądać jego trasa?

Gdy tylko Włóczykij pożegnał się z odprowadzającym go  swoim przyjacielem Muminkiem, skierował się
w kierunku bukowego lasku i w nim, przy wielkim kamieniu skręcił w stronę stawu.

Okrążając staw poszedł ścieżką obok trzech dębów, za wielką lipą skręcił w prawo i wszedł do świerkowego lasu. Przez las wiodły dwie ścieżki. Włóczykij, po chwili zastanowienia, ruszył jedną z nich, a po jej przejściu ukazało się spore jeziorko.

Tam usiadł na pomoście. Zjadł kanapki, które na drogę przygotowała mu Mamusia Muminka, otrzepał okruchy z zielonego płaszcza i ruszył inną drogą przez las, myśląc po drodze o miejscu na nocleg.
Wtem trafił na okrągłą polanę z rosnącym pośrodku drzewem. O! To jest to – powiedział – i zaczął rozbijać swój namiot.

 



Czwartek

Jan Brzechwa
Kaczka Dziwaczka

Nad rzeczką opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki
Robiła piesze wycieczki.

Raz poszła więc do fryzjera:
„Poproszę o kilo sera!”

Tuż obok była apteka:
„Poproszę mleka pięć deka.”

Z apteki poszła do praczki
Kupować pocztowe znaczki.

Gryzły się kaczki okropnie:
„A niech tę kaczkę gęś kopnie!”

Znosiła jaja na twardo
I miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesała się wykałaczką.

Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą
Mówiła, że to makaron,
A gdy połknęła dwa złote,
Mówiła, że odda potem.

Martwiły się inne kaczki:
„Co będzie z takiej dziwaczki?”

Aż wreszcie znalazł się kupiec:
„Na obiad można ją upiec!”

Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,

Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka! 

Która droga dokładnie odzwierciedla przygody Kaczki-Dziwaczki?


Piątek

Zainspirowani detektywistycznymi przygodami Meli i Ignacego z  książki Zagadka jaskini Zofii Staniszewskiej postanowiliśmy wybrać się w Góry Złote, gdzie w powieści, podczas wycieczki, mali detektywi rozwiązali kryminalną zagadkę. Najważniejsze zdarzenia zaistniały w jaskini, więc my także udaliśmy się do jej środka.

Przed jaskinią zatrzymaliśmy się przy małym domku.
Tam dostaliśmy kaski z latarkami i ruszyliśmy w głąb ziemi. Pani przewodnik (jak domyślacie się, była to Szalona Ekolog) prowadziła nas ciemnym korytarzem, z którego zwisały kamienne sople, czyli stalaktyty.
Po chwili ukazała się obszerna komora, w której w świetle latarek połyskiwało niewielkie jeziorko.
Tam weszliśmy do łódki i przepłynęliśmy na drugi brzeg, po czym ruszyliśmy Korytarzem Zygzakowatym.
Z boku korytarza widzieliśmy inne tunele, drugi, ciaśniejszy, prowadził przez Zakręt Śmierci do innego wyjścia, ale my ruszyliśmy dalej za przewodniczką.
Przez chwilę usłyszeliśmy jakiś szum i coś mignęło nad naszymi głowami.
– Ojej – krzyknęliśmy – czy to duchy jaskini?

Nie zdążyliśmy się zdenerwować, bo nagle ukazała nam się wielka komora, czyli Sala Gotycka.
Okazało się, że z Sali Gotyckiej prowadzi jeszcze jeden tunel do wyjścia przez Korytarz Błotny, ale wyjście nim byłoby dla wycieczki zbyt niebezpieczne.

Wracaliśmy zatem tą samą drogą, myśląc z trwogą o duchu.
Zaraz za głównym wyjściem z Sali Gotyckiej przewodniczka poprowadziła nas w prawo.
Tunel był niższy, a nad naszymi głowami coś się poruszało.

– To nocki – powiedziała przewodniczka –  Podlegają ścisłej ochronie!
– Ach – odetchnęliśmy z ulgą – to nie duchy, to nietoperze!
Ruszaliśmy się powoli, aby nie płoszyć tych fascynujących „latających myszy”, aż dotarliśmy do głównego korytarza, a po przejściu trzech zakrętów, ukazało się jeziorko, przy którym czekała na nas znajoma łódka.
Czy Mela i Ignacy przeszli tę samą drogę? Przeczytajcie Zagadkę jaskini!