Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

Korona i Ja  – konkurs plastyczno-literacki zakończony.

Wystawa prac konkursowych i członków grupy Jakkolwiek zaplanowana była
na dzień 10 października, podczas Nocy Bibliotek, jednak z powodu narastającej pandemii, dla bezpieczeństwa uczestników, cała impreza, a więc także wystawa zostały odwołane.
Podczas wystawy miały być wręczone nagrody laureatom konkursu, w tej sytuacji nagrody zwycięzcy odbiorą indywidualnie.
Na konkurs wpłynęły 3 prace plastyczne i 10 prac literackich (czyżby koronawirus podziałał na artystów aż tak przygnębiająco, że nie chcieli o tym artystycznie rozmawiać?).
Wszystkie prace dotyczyły pandemii, korona w tym czasie jednoznacznie kojarzyła się z koronawirusem.
Jury złożone z członków Grupy Jakkolwiek nie przyznało pierwszych (ani następnych) miejsc w żadnej
z kategorii, wyróżniło jednak dwóch artystów:

Tadeusza Charmuszko za humorystyczny wiersz EREMITA
i Magdalenę Sowińską-Kaczmarek za dyptyk malarski.

Serdecznie gratulujemy!

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za nadesłane, ciekawe prace, część z nich zostanie zaprezentowana podczas naszej wystawy.
Mamy wciąż bowiem nadzieję, że wystawa prac dotyczących pandemii  kiedyś się odbędzie.
O nowym terminie niezwłocznie poinformujemy.

 

 

Tadeusz Charmuszko
EREMITA

Murem siedzę w domu, już mi tyłek przyrósł,
A winien wszystkiemu jest koronawirus.

Rozlazł się z Wuhanu po caluśkim świecie,
Wszędzie bałaganu narobił, jak wiecie.

Ciągle siedzę w domu, czas to historyczny,
Piszę dla humoru wierszyk satyryczny.

Uśmiech to najlepsze lekarstwo jest teraz,
W uprzejmościach wszakże wirus nie przebiera.

Cicho siedzę w domu, za oknem też cisza,
Krzyku, burd i gromów dawno nikt nie słyszał.

Wymarłe ulice, podwórka, stadiony,
Gdyż wszystkie stolice liczą teraz zgony.

Siedzę sobie w domu, popijam herbatę,
Nie trzeba atomu, żeby zatrząść światem.

Nie wskazują znaki na niebie i ziemi,
Że nam przy okazji polityków zmieni.

Zaszyłem się w domu, rzecz bez precedensu,
Żeby po kryjomu szukać życia sensu.

Szaleje fantazja, gdy wycieram sofę,
Wreszcie jest okazja zostać filozofem.

Siedzę zatem w domu, ale to już wiecie,
Z dala od pogromu szperam w Internecie.

Szerzy się powszechnie moda na maseczkę,
Choć wirus nie zdechnie, gorzej ma troszeczkę.

Ukryłem się w domu, wokół lata mucha,
Czy śniła się komuś narodowa skrucha?

Widać na grzbiet wskoczyć, to jedyny sposób,
By przejrzeć na oczy chciało więcej osób.

Siedzę sobie w domu, nikomu nie wadzę,
Nie stwarzam problemów i wam też tak radzę.

Może jak ten wirus wygarbuje skórę,
Dotrze wnet do wielu, by dbać o naturę.

Siedzę dalej w domu, nowy eremita,
Z wróblem dla fasonu przez szybę się witam.

Odcisnął poważnie wirus swoje piętno,
Choć kosi rozważnie najdojrzalsze piętro.

Siedzę ciągle w domu, czas to nietypowy,
Warto pójść każdemu po rozum do głowy.

Jak asceta siedzę, zegar głośno tyka,
Młotkiem mógłbym prędzej utłuc skurczybyka!