Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

W lipcu nam się nie udało.

Miesiąc był dość kapryśny, po upalnych zeszłorocznych latach, tegoroczne okazało się chłodne i przekropne,
a jako że pandemia, spotykamy się głównie na wolnym powietrzu. W dodatku sezon urlopowy w pełni.
Sierpień okazał się łaskawszy, ale na tradycyjne wiejskie spotkanie przybyło nas stosunkowo niewiele.
O rodzicach i dzieciach jednak pogadaliśmy.
Ta objętościowo nieduża książka Emila Hakla przeniosła nas do Pragi, a duchem do Pragi Haška i Hrabala.
Emil Hakl (czy to nie przypadek, że nazwisko pisarza też zaczyna się literą H?) niewątpliwie okazał się współczesnym, godnym następcą wielkich czeskich mistrzów –  poprzez rozmowę w praskich knajpach czterdziestodwuletniego syna z dość leciwym ojcem, snuje opowieści i prawdy o sprawach tego świata, a poza tym trochę też edukuje.
Czy robi to specjalnie, czy nie – tę powieść powinien przeczytać każdy młody tata, bo jak czuje bohater książki
(syn -narrator) pewne rzeczy po latach są już nie do odrobienia.
Ojców na naszym spotkaniu było dwóch. Każdy z nas z kolei miał rodziców lub związane z nimi wspomnienia, wiadomo zatem, w którym kierunku, przy placku ze śliwkami, potoczyły się nasze rozmowy.