Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

Wyspa Flatey istnieje naprawdę.

Wprawdzie dziś mieszka tutaj na stałe zaledwie garstka osób, lecz w powieściowej Tajemnicy wyspy Flatey,
w której akcja toczy się w latach sześćdziesiątych XX w., populacja, jak na tak małą wysepkę (2km x 400 m), była całkiem spora. Oczywiście wszyscy mieszkańcy Flatey doskonale się znali i dlatego kryminał (?) Viktora Arnara Ingólfssona, osadzony w tej dawnej, wyspiarskiej, nieco klaustrofobicznej scenerii, przypomina kryminalne dzieła Agathy Christie.
Akcja książki, przeplatana notatkami rodem z islandzkiej mitologii, szybko przeobraża się w pasjonującą opowieść i zaskakuje suspensem.
Tak stwierdziło zachwyconych powieścią pięć osób, które dotarło na spotkanie.
Większość z klubowiczów w tym czasie uczestniczyła w firmowych wigiliach albo przygotowywała świąteczne wypieki – okazuje się, że kilka dni przed świętami to nie jest dobry czas na dyskusje o książkach.
W następny grudzień wrócimy więc do tradycji spotkań między świętami. Z korzyścią także dla pierników.
Te przedświąteczne były zaskakująco twardawe. 😉