Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

 

Ostatni lot flaminga przypadł na ostatni czwartek października.
Ta dość niepozorna objętościowo i wydawniczo książka, piszącego po portugalsku mozambickiego autora Antonia Emilio Leite Couto o pseudonimie Mia Couto, pełna afrykańskich porzekadeł i przysłów oraz magicznych postaci, zaczyna się od znalezienia przy głównym wjeździe do miasta ludzkiego penisa, jak się wkrótce okazuje
– części ciała żołnierza Narodów Zjednoczonych.
Rozwiązywanie zagadki dziwnie eksplodujących błękitnych beretów, po których zostają tylko intymne części ciała, stanowi pretekst opowieści autora o powojennej, zagmatwanej rzeczywistości Mozambiku, w którym przez trzydzieści lat toczyła się wojna domowa. A ponieważ jak brzmi obiegowa opinia z Tizangary, czyli miasteczka,
w którym toczy się akcja powieści: Fakty stają się prawdziwe, dopiero gdy zostają zmyślone, rozmiar chciwości, korupcji i nieszczęść na tle magicznych, czasami zabawnych sytuacji, poraża jeszcze bardziej.
Takie to oto dysputy wiedliśmy w Napoleon Cafe przy smacznych deserach i kawie w myśl porzekadła z Tizangary: Świat to nie to, co istnieje, lecz to, co się dzieje.
Bo poza dyskusją o książce działo się tego wieczora… 😉