Logo Biblioteka Publiczna
Miasta i Gminy Szamotuły
im. Edmunda Calliera

 

„Oczy, nosy, usta, brwi” autorstwa Kanako Nishi to książka, która wygląda niepozornie — jakby ktoś rozsypał na stole kilka codziennych emocji, trochę dziecięcej wrażliwości i garść zwykłych rozmów. A potem okazuje się, że z tych drobinek powstaje coś bardzo niepokojącego: lustro, w którym czytelnik widzi własną twarz trochę wyraźniej, niż by chciał.
To nie jest powieść, która krzyczy. Ona siedzi cicho w kącie, obserwuje ludzi i zapisuje ich mikroskopijne pęknięcia. Nishi ma niezwykły talent do opowiadania o samotności bez melodramatu. Jej bohaterowie nie rozpadają się widowiskowo — oni raczej powoli blakną, jak zdjęcia zostawione na słońcu. I właśnie dlatego boli to bardziej.
Najbardziej fascynujące w tej książce jest to, jak autorka traktuje ciało. Tytułowe oczy, nosy, usta i brwi nie są tylko elementami twarzy — stają się osobnymi językami emocji. Jedno spojrzenie potrafi powiedzieć więcej niż cały dialog. Cisza między bohaterami jest niemal materialna; można ją poczuć pod palcami jak chłodne szkło.
Styl autorki przypomina spacer przez Tokio o świcie: miasto niby żyje, ale wszystko wydaje się odrobinę senne, miękkie, zawieszone między snem a rzeczywistością. Pisze oszczędnie, lecz każde zdanie ma dziwny ciężar. Niektóre fragmenty brzmią jak poezja schowana w prozie, inne jak notatki kogoś, kto panicznie boi się powiedzieć wprost, że jest smutny.
To również książka o patrzeniu. O tym, jak desperacko próbujemy zostać zauważeni —
i jak równie desperacko ukrywamy swoje prawdziwe oblicze. Bohaterowie zmieniają maski, pozy, miny, ale pod spodem wszyscy mają ten sam ludzki lęk: „czy jeśli pokażę siebie naprawdę, ktoś jeszcze zostanie?”
Tę powieść czyta się trochę jak oglądanie czyjejś twarzy w deszczu za szybą autobusu. Widzisz kontury emocji, ale nigdy do końca nie masz pewności, co dokładnie oznaczają.
I może właśnie o to chodzi.
Po lekturze zostaje dziwne uczucie — jak po długiej rozmowie z kimś obcym w nocnym pociągu. Niby nic wielkiego się nie wydarzyło, a jednak człowiek wraca do domu odrobinę bardziej świadomy własnego istnienia.
To literatura delikatna, ale nie krucha. Cicha, ale zostawiająca echo. I jedna z tych książek, które nie próbują zmienić świata — tylko sposób, w jaki patrzysz na ludzką twarz.
Natomiast stwierdzenie: „Ludzie różnią się właściwie tylko twarzami” sugeruje, że
pod warstwą wyglądu wszyscy nosimy podobne lęki, samotność i pragnienie bycia zaakceptowanym. Twarze stają się jedynie maskami, detalami odróżniającymi nas
z zewnątrz, podczas gdy emocje pozostają zaskakująco wspólne.

Następne spotkanie: 30.06.2026r. Książka: „Ile kosztuje żona? Mroczne sekrety rynku małżeńskiego”- Violetta Rymszewicz


Skip to content