Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

Ostrożnie, z zachowaniem społecznego dystansu, choć aż korci żeby się uścisnąć, zbieramy się w słoneczny, czerwcowy wieczór na wiejskim tarasie.
Zamiast dużego stołu, kilka małych, oddzielone krzesła, dezynfekcja rąk, ale humory wspaniałe.
Nie ma wszystkich, niektórym nie pasuje (trudno trafić termin z dobrą pogodą, a w środku spotykać się
nie wolno), niektórzy się po prostu obawiają, ale ci, którzy przyszli czują się wspaniale.
Na stolikach ciasto z rabarbarem i zimne serniczki, a w tle Mock Marka Krajewskiego, który już pewnie zawsze będzie kojarzył się nam z lockdownem,  tym, podobnie jak i na całym świecie, przez kilka tygodni niepodzielnym władcą.
Nie oglądamy oczywiście książki o Hali Stulecia (na książkach wirus też lubi się wylegiwać), o powieści Krajewskiego też mało rozmawiamy. Choć dobrze napisana i dla wielu z nas arcyciekawa, rozmawiamy o tysiącu innych rzeczach, o tym co nas smuci i co nas raduje.
Cieszymy się po prostu, że jesteśmy znów razem.