Logo Biblioteka Publiczna
MiG Szamotuły
im. Edmunda Calliera

 

W kwietniu czytaliśmy i rozmawialiśmy o książce Łukasza Barysa „Kości, które nosisz w kieszeni”. To opowieść z pozoru prosta: dorastanie na prowincji, bieda, choroba, śmierć. Ale pod warstwą codzienności pulsuje coś znacznie bardziej niepokojącego — cicha, uporczywa próba oswojenia świata, który oswoić się nie daje. Narratorka tej historii patrzy na rzeczywistość jak ktoś, kto zbyt wcześnie zrozumiał, że życie nie ma zamiaru być sprawiedliwe. A jednak nie ma tu patosu. Jest za to specyficzny, niemal dziecięcy filtr — mieszanka naiwności i brutalnej szczerości.
Siłą tej powieści jest autentyczność. Nie znajdziemy tu prób upiększania ani taniego dramatyzmu. Jest za to coś znacznie trudniejszego do osiągnięcia: prawda emocjonalna. Barys nie tłumaczy świata — on go pokazuje, zostawiając czytelnika
z niewygodnymi pytaniami i jeszcze bardziej niewygodnymi odpowiedziami.

To książka o dorastaniu, ale takim, które nie ma w sobie nic z nostalgii. To raczej proces powolnego uświadamiania sobie ciężaru rzeczy, których nie da się odłożyć. Tak jak tych tytułowych kości — noszonych w kieszeni, niewidocznych dla innych,
a jednak definiujących każdy krok.
Konstrukcję narracji charakteryzują fragmentaryczność i brak wyraźnej fabularnej osi. Można to odczytywać jako świadomy zabieg oddający chaos dorastania, ale równie łatwo uznać je za niedosyt. Niektóre wątki pojawiają się i znikają, zanim zdążą naprawdę wybrzmieć, co może rodzić poczucie, że książka bardziej szkicuje niż opowiada.
Autor konsekwentne unika jednoznaczności. Nie daje czytelnikowi wielu punktów zaczepienia — brak wyraźnych konkluzji czy emocjonalnych kulminacji może być chwilami frustrujący.
A jednak te potencjalne słabości są też częścią tożsamości tej książki. „Kości, które nosisz w kieszeni” to literatura, która świadomie rezygnuje z komfortu czytelnika. Można jej zarzucić niedopowiedzenie, chłód czy fragmentaryczność — ale trudno odmówić jej konsekwencji. To nie jest opowieść, która chce się podobać. Raczej taka, która zostawia czytelnika z lekkim dyskomfortem — i pytaniem, czy właśnie o to
w niej nie chodziło.

Następne spotkanie: 19.05.2026r. Książka: Oczy, nosy, usta, brwi – Kanako Nishi

Skip to content